Mnóstwo kropek na mapie oznacza, że plan wyprawy jest gotowy. Mamy zaznaczone wszystko co chcemy zobaczyć na Islandii. W trakcie 16 dni planujemy: – zrobić ponad 2 tysiące kilometrów samochodem, – pływać kajakiem po lodowcu – wypatrywać wielorybów – polować na zorzę – łazić po górach – moczyć się w ciepłych źródłach – pić codziennie rano kawę gapiąc się na owce Aby to wszystko zrealizować pakujemy około 70 kg sprzętu. Na szczęście nie będziemy tego dźwigać…
Camp9 to, w naszej opinii, bezsprzecznie najlepszy kemping w Polsce. Jest to dość zaskakujące. Po pierwsze to kemping na śląsku a spontanicznie nie kojarzymy tego regionu z wyjazdami w plener. Po drugie nie znajduje się przy żadnej z “naszych” atrakacji. Nie ma tam gór, nie ma tam rzeki, czy choćby jeziora. To co tam jest? Dlaczego więc nam się tak podoba? Doszliśmy do wniosku, że w przeciwieństwie do wszystkich [fajnych i tych mniej fajnych] kempingów, to…
Planowaliśmy zapolować z aparatem na perseidy, dlatego pojechaliśmy do miejsca oddalonego od jakichkolwiek większych miejscowości tj. Bindugi-Drapacz. Z fot niewiele wyszło, bo częściowe zachmurzenie wraz z księżycem robią coś na kształt łuny, która skutecznie rozjaśnia niebo i w efekcie gwiazd widać niewiele. Tak, czy inaczej, mamy przepiękne widoki i ciekawe towarzystwo, które natchnęło nas do dość nieoczekiwanej refleksji. Zazwyczaj szukamy miejsc odludnych, takich w których cisza nie jest towarem premium 😉 W Bindudze ,w czasie sezonu…
czyli dobrą stroną bycia chorym jest odrobina czasu aby zaktualizować bloga 😉 Poniżej parę fotek z ostatniego wypadu do naszej odludnej [poza sezonem] miejscówki, czyli Bindugi-Drapacz. Mieliśmy okazję podziwiać marsz burzy wkoło jeziora i trochę zmoknąć w czasie obrony grilla. No ale przecież o to dokładnie chodzi w tym całym kamperowaniu 😉
Właśnie zarezerwowaliśmy bilety na połowę września w linii WOW na Islandię. Czujemy, że to pierwsze ale nie ostatnie WOW, które nas tam czeka 😉 Najważniejsza spodziewana atrakcja, to oczywiście zorza. Lecimy tam w porze sztormów i dzikich wiatrów właśnie dlatego, że będzie już spora szansa na aktywność tego obłędnego zjawiska. Niemniej pociągające jest sama Islandia. Zobaczcie zresztą sami 😉 źródło zdjęcia: www.bemytravelmuse.com źródło zdjęcia: www.bemytravelmuse.com Jeszcze siedzimy nad mapami ale już na 100% wiemy, że chcemy zobaczyć zarówno ring,…
Wielkanoc na stoku za nami. Doszliśmy do wniosku, że kaski to doskonały nośnik na pisankowe wzorki. Postanowiliśmy, że następnym razem udekorujemy nasze kolorowymi kropkami i zygzakami. Nie ma więc wyjścia – aby to zrealizować trzeba kolejne święta też spędzić w górach 😉 Poniżej kilka fotek zrobionych obiektywem, który ma tylko nieco mniej lat niż ja i którego dostałem od taty. To w 100% manualny radziecki Helios 44M-4, którego mój ojciec wpinał do Zenitha. Nie ma to jak…
Przeczesując archeo natrafiłem na fote z Norwegii, nad którą zawiesiłem się na dłużej. W sumie to do tej pory na nią patrzę co chwila. Wszystko dlatego, że aby mieć to co na niej jest, oddalibyśmy nawet kampera Często się zastanawiam co jest takiego w kamperze, że gdy wracając parkuje go pod domem, od razu rozmyślam gdzie znów pojedziemy. Za każdym razem dochodziłem do innej odpowiedzi. Gdy wreszcie wygrzebałem powyższą fote, dotarło do mnie, że to jest…
Jeśli w październiku zobaczysz w górach tłumy, to wiedz że coś się dzieje! Lubimy Tatry jesienią również za to, że wtedy jest tam mało ludzi. Tak było przynajmniej dotychczas. W zeszły weekend tj. na początku października, tłumy na szlaku były lipcowo-sierpniowe. Korek i stanie gęsiego w Parku Narodowym powoduje, że opadają mi ręce. Mam ochotę pójść w ślady misia, zakopać się w liściach i przeczekać do wiosny.Tłok o tej porze roku jest dziwny. Oboje wyczekiwaliśmy pojawienia się…
Zacznę jednak od tego, że muszę się przyznać do kłamstwa! Kłamstwo nazywa się: sarna. Ostatnio pisałem, że podchodząc pod rykowisko nie widziałem zwierzaków. Otóż samego rykowiska nie widziałem, ale jedna sarna mi się w obiektyw wlazła. Nie wiem czy była za młoda aby uczestniczyć w rykowisku, czy też może byk swymi miłosnymi postękiwaniami jej do siebie nie przekonał. W każdym razie zamiast na rykowisku plątała się po łące. Tu się przyczaiłem na dłużej i nakręciłem się…
Wiem, wiem …to jest dość kontrowersyjna teza ale mam liczne dowody: po pierwsze rykowisko, po drugie mgły i po trzecie grzyby. wbrew pozorom to nie jest czarno-białe zdjęcie. Na górze, po prawej widać błękitne niebo 😉 Oba weekendowe poranki spędziłem wałęsając się po łąkach i polach próbując zrobić zdjęcie rykowiska. Oczywiście nie udało się 😉 Byłem co prawda bardzo blisko. Mam wrażenie, że od hałasującego byka oddzielał mnie “tylko” kanał z wodą, ale …nie bardzo miałem…