Kategoria

Notatki z podróży

Kategoria

Jeśli potrzebujesz adrenaliny, lubisz zapach spalin, woda kojarzy Ci się z ogromną motorówką a las z quadem to nie jedź nad Liwiec. W każdym innym przypadku, zrób to! Nasza dotychczasowa rekordzistka w wolnym nurcie, Biebrza, jest przy Liwcu jak Pendolino. Wsiadając do kajaka nie bardzo wiadomo w którą stronę ruszać …bo nie widać nurtu. Pomimo to warto popłynąć nim kajakiem. Po pierwsze żurawie słychać całe poranki i jest szansa że je zobaczysz. Nam się poszczęściło, ale…

Cała sytuacja była tak zaskakująca i niewiarygodna, że postanowiłem o tym napisać przy okazji opisu  pól namiotowych nad Biebrzą. Pole namiotowe dolinabiebrzy.pl Jadąc nad “polską dżunglę” udawaliśmy się do miejscowości Wroceń na pole namiotowe gospodarstwa dolinabiebrzy.pl . Cały kompleks tj. domki dla gości jak i samo gospodarstwo agroturystyczne są super. Wszystko czyste, odmalowane, trawa przystrzyżona, jest parking, jest miejsce na ognisko, jest wieża widokowa i są toalety. Jednym słowem – szacun! Gdyby wszystkie polskie gospodarstwa agroturystyczne…

Udało nam się trafić na niesamowitą szkołę wspinaczki – Ósemka. Właścicielem jest Kuba i to dzięki niemu ukończyliśmy kurs 😉 Powiem prawdę …to był mój drugi kurs. Tym razem było trochę tak samo, jak poprzednio a trochę inaczej. Co było tak jak poprzednio? + za każdym razem gdy moje stopy były 2m od ziemi zaczynałem kląć i zastanawiać się po cholerę to robię + znów wpadałem w panikę, gdy byłem trochę wyżej [wyobraźcie sobie co czułem,…

  pradziad naszego kampera, czyli “dziadzio Hymer” 😉 Nie mamy pojęcia z którego roku jest ten pojazd ale obstawiamy, że jest to jeden z pierwszych modeli które wypuścił Herr Hymer ze swojej manufaktury. Czemu ten właśnie pojazd zasłużył na tytuł “Mistera kempingu”? Poza oczywistym aspektem wieku, warto zwrócić uwagę na jego okna. Od razu widać, że pojazd projektował pasjonat karawaningu, który wie że duuuuże okna to jest właśnie to co daje radochę gdy siedzisz w środku.…

gdy wjeżdżasz na kempingi i okazuje się – że wbrew temu co mówili znajomi – nie jesteś jedynym świrem, który pojechał na narty kamperem 😉 Po lewej stronie przepiękny Carthago [ten z anteną]. Jest długości małego autobusu, tylna oś ma bliźniacze koła tj. podwójne koła po każdej ze stron. Cały czas zastanawiamy się jak czymś takim jeździ się po górskich, krętych drogach… a prowadzi go 70-cio latek 😉

Od kilku dni siedzimy w Livigno. To nasz pierwszy wypad snowboardowy kamperem i jak na razie jesteśmy na “tak”. Po pierwsze – mamy meeeega! widok z każdego okna 😉 Po drugie – siedzimy na uboczu miasteczka, więc mamy spokój Po trzecie – do ulubionej pizzerii mamy kilometr piechotą Dojazd zajął nam tylko 3-4 godziny dłużej niż “osobówką”. Po drodze spaliśmy na postoju za stacją benzynową i jedyną niedogodnością były TIR-y a konkretnie ich włączone silniki. Nie…

Dotarliśmy już szczęśliwie do domu, mimo że łatwo nie było. Pogoda dała nam się we znaki również w drodze powrotnej – zawieje śnieżne, strugi deszczu, wiatr i lód na drogach. Do wyboru do koloru 😉 Poniżej krótkie podsumowanie naszego wyjazdu w liczbach. Bo na większe podsumowanie jeszcze przyjdzie czas – wypatrujcie posta! Wyjazd w liczbach: w sumie przejechaliśmy na kołach 4 255 kilometróww podróży byliśmy 18 dni14 godzin spędziliśmy na falach Bałtyku płynąc promemw trakcie wyczekiwania…

Ruszamy na południe Zaczynamy drogę powrotną do Polski, która potrwa około 4 dni. Wieczorem powinniśmy wylądować w okolicach Lillehammer. Będzie nam tych widoków brakować! Dzień Ice Road Truckers Nie dość, że w górach Dovre wszystko było skute lodem, to jeszcze te ciężarówki… Za każdym razem trzymaliśmy kciuki, aby ten wyprzedzający nas kolos, jeżeli juz musi, wyleciał z drogi w prawo, a nie w lewo… zostawiając kampera na jezdni. Tak skutecznie trzymaliśmy te kciuki, że żaden nie…

Nie, nie nauczyłem się robić akwarel. To są zdjęcia z wczorajszego wieczoru! Po raz pierwszy od kilku dni, nad jezioro które widzimy z okna kampera, wylazło słońce. Szczęśliwie wylazło parę minut tuż przed swoim zachodem, czyli “golden hour” w pełni. Dodatkowo tu i ówdzie pałętały się fragmenty mgły i udało się strzelić całą serię takich dziwacznych fotek, przypominających właśnie akwarele. Sam trochę nie mogę w to uwierzyć.  PS. to szare i biała na pierwszym planie to…

Dziś opady są tak samo intensywne jak wczoraj, ale tym razem pada tylko śnieg. Od rana nazbierało się kilka centymetrów puchu i zrobiło się świątecznie. Budynek recepcji, za którym stoimy, wygląda teraz jak najprawdziwsza baza św. Mikołaja 😉 Po wczorajszym pokazie zorzy czyhamy na nią z jeszcze większą determinacją. Komputery chodzą non-stop bo cały czas śledzimy prognozy. Najważniejsza jest oczywiście siła wiatru słonecznego, ale jeszcze częściej siedzimy na radarach symulujących przemieszczanie się chmur. Mieliśmy już dziś…