fbpx

Ci co czytają nas regularnie wiedzą, że Norwegia to nasz ulubiony kierunek. W Norwegii moglibyśmy spędzić każdą ilość czasu i zawsze będzie za krótko. Ale szara rzeczywistość jest taka, że mamy zazwyczaj tylko kilka dni urlopu lub na przykład długi weekend. I wtedy pojawia się pytanie: Czy można zjechać całą Norwegię w takim czasie? Czy mając zaledwie kilka dni warto w ogóle rozważać ten kierunek?

My zawsze odpowiadamy WARTO! Ale mimo najszczerszych chęci, przedłużony weekend to niestety za mało żeby zjechać Norwegię wzdłuż i wszerz. Co więcej, sama Norwegia nie sprzyja pośpiechowi – ograniczenia prędkości (80km/h), kręte drogi nad fiordami, promy, no i widoki, na które warto poświęcić zdecydowanie dłuższą chwilę, niż krótkie spojrzenie zza szyby samochodu.

Ale spokojnie! Poniżej znajdziecie kilka opcji odwiedzenia ojczyzny trolli, które mimo ograniczonego czasu pozwolą Wam zachwycić się tym co nam skradło serca na zawsze. A jak już się zakochacie, to będziecie mogli wrócić i zobaczyć to, czego nie udało Wam się zobaczyć za pierwszym razem 😉

norwegia, fjord, góry, domki, kawa w krzakach

Skoro nie mamy za dużo czasu, to nie ma na co czekać! Jedziemy na spotkanie z trollami!

Dojazd – jakie mamy opcje?

#1 Własny samochód

Jeżeli wybierzemy zwiedzanie Norwegii własnym samochodem, to przy ograniczonym czasie (tydzień, długi weekend), musimy zadowolić się jedynie południem Norwegii. Niemniej jeżeli potraktujemy już samą drogę jako część urlopowej przygody, to de facto urlop zaczynamy już na parkingu pod domem 😉

Koszt takiego rozwiązania to koszt paliwa + koszt noclegów po drodze, ale także koszt przejazdu mostem między Kopenhagą i Malmö (który mały nie jest).

Wszystkie informacje dotyczące mostu między Kopenhagą i Malmö, w tym aktualną cenę przejazdu znajdziecie TU.

#2 Własny samochód + prom

Opcja, która może zaoszczędzić nam trochę czasu. Czy pieniędzy? Musicie sprawdzić aktualne ceny paliwa w Niemczech i Danii + cenę za przejazd mostem między Kopenhagą i Malmö i porównać z ceną biletu za prom.

Jadąc kamperem, zazwyczaj wybieraliśmy tą opcję, ponieważ pojazdem o zwrotności i przyspieszeniu kredensu raczej z promem nie mieliśmy się co ścigać. Dodatkowo na promie zawsze można odpocząć przed drogą, która nas czeka na miejscu. A poza tym rejs promem to ciekawe doświadczenie samo w sobie. Sami sprawdźcie 😉

Do wyboru są 2 promy:

  • Świnoujście – Ystad
  • Gdańsk – Nynäshamn

Każdy z nich przetransportuje Was do Szwecji, z której do Norwegii jest już “rzut beretem”. Testowaliśmy obie promowe drogi i naszym zdaniem wybór powinien zależeć od tego do którego promu macie bliżej i co chcecie konkretnie zobaczyć w Norwegii. Czyli które z atrakcji będą najbardziej “po drodze” z promu.

Rozkład rejsów oraz aktualne ceny biletów na prom między Świnoujściem i Ystad lub między Gdańskiem i Nynäshamn znajdziecie TU.

#3 Samolot + wynajem samochodu na miejscu

Ta opcja daje nam wolność wyboru regionu, który chcemy odwiedzić. Jedyne co nas ogranicza to lotniska. A to co na pewno ułatwia, to tanie linie lotnicze, które latają z Polski bezpośrednio do wielu norweskich miast. 

– samolot –

W momencie kiedy piszemy tego posta, z różnych miast Polski, tanimi liniami można polecieć bezpośrednio do Oslo (Ryanair), Bergen (Wizzair), Ålesund (Wizzair), Stavanger (Wizzair), Haugesund (Wizzair), Kristiansand (Wizzair), Trondheim (Wizzair) i Tromsø (Wizzair z Gdańska). Regularnymi liniami można polecieć do Oslo, a stamtąd na lokalne lotniska lata Norwegian. Opcji zatem jest naprawdę sporo.

Warto sprawdzić, która linia lotnicza daje nam najkorzystniejsze kosztowo rozwiązanie. Może się okazać, że w przypadku kiedy chcemy zabrać ze sobą namiot i sprzęt campingowy, warto rozważyć lot regularnymi liniami lotniczymi, które bagaż mają w cenie.

– samochód –

Jeżeli jedziecie tam w sezonie letnim, to rodzaj samochodu raczej nie ma znaczenia. Drogi w Norwegii, oprócz ograniczenia prędkości do 80km/h i rond w tunelach (sic!), niczym nietypowym Was raczej nie zaskoczą 😉

Natomiast jeżeli planujecie noclegi pod namiotem, to my z doświadczenia z północną pogodą rozważylibyśmy samochód, w którym można przenocować. Powinien to być samochód kombi (lub z porównywalnej wielkości bagażnikiem), w którym po złożeniu tylnich siedzeń będziecie mieli prostą(!) podłogę. I wbrew pozorom ma to znaczenie, bo walczenie z grawitacją przez całą noc może skutecznie odebrać radość z urlopu.

Zarówno na Islandii jak i w Szkocji takie wyjście awaryjne się sprawdziło. A uwierzcie nam, rozkładanie mokrego namiotu w deszczu kolejny dzień z rzędu, to nie jest to co tygryski lubią najbardziej… 

Podczas naszego ostatniego wypadu do Norwegii, przyuważyliśmy na drodze samochody oklejone sympatycznym misiem polarnym na kółkach. Jak to fanom wszelkiego rodzaju “kamperowania” od razu wpadł nam w oko. Nie testowaliśmy go, nie wiemy jak się sprawdza w drodze, ale może to być ciekawa alternatywa do namiotu i samochodu.

zdjęcie pochodzi ze strony arcticcampers.no

Jeżeli ktoś z Was z nich korzystał, koniecznie dajcie znać jak wrażenia!

Co zobaczyć?

Nie jesteśmy obiektywni, bo naszym zdaniem Norwegia jest najpiękniejszym krajem na świecie. Nie bez powodu postanowiliśmy „rzucić wszystko” i się przeprowadzić właśnie tam.

lofoty, fiord, góry, kawa w krzakach
Drogi Norwegii

Dla nas Norwegia jest krajem drogi. Pokonywaniem kolejnych kilometrów w zwolnionym, norweskim tempie, podczas których można godzinami gapić się za okno i podziwiać zmieniające się widoki. I właśnie nie konkretne miejsca, a drogi oddają naszym zdaniem klimat tego kraju najlepiej.

Samo za siebie mówi to, że Norwegia ma osobny oddział swojego departamentu drogowego, który zajmuje się tylko drogami widokowymi. A jest ich aż 18. Wszystkie je znajdziecie na ich stronie internetowej: https://www.nasjonaleturistveger.no/en/routes

Poniżej znajdziecie zupełnie subiektywną listę naszych ulubionych miejsc i dróg 😉

– Kraina fiordów –

Jeżeli zobaczycie norweskie fiordy, to już żadne nie zrobią na Was wrażenia. Tak było z nami. W sumie może nie jest to najlepsza zachęta żeby je zobaczyć 😉 

Powołując się na przewodniki, znajdziecie tu każdy rodzaj fiordu: NAJpiękniejszy (Geirangerfjord), NAJgłębszy (Sognefjord), NAJwęższy (Nærøyfjord), NAJ…, NAJ…, NAJ…

Sam region Fjord Norway reklamuje się hasłem “You have to be here to believe it” (musisz tu być, żeby uwierzyć) i to chyba NAJlepiej oddaje czego się spodziewać.

– Preikestolen –

Klif skalny nad Lysefjordem (tym z NAJlepszymi widokami ;). Chyba najczęściej obfotografowane miejsce w Norwegii. Jest z nim tak jak z treningiem bez Endomondo – spalane kalorie się nie liczą 😛 Jak byłeś na Preikestolen i nie zrobiłeś sobie tam zdjęcia, to tak jakby Cię tam wcale nie było. My oczywiście zdjęcia nie mamy, bo utknęło na starym komputerze. Wiemy że nam nie wierzycie… 😉

– Droga trolli (Trollstigen) –

Warto tu przyjechać nie tylko dlatego żeby podziwiać widoki z duszą na ramieniu przez 11-cie 180-stopniowych zakrętów z 12% nachyleniem 😛 ale także żeby zobaczyć jedyny w całej Norwegii znak ostrzegający “Uwaga trolle”!

Ważne! Droga jest otwarta jedynie od połowy maja do października. Aktualne informacje o zamkniętych i otwartych drogach znajdziecie TU.

– Zjazd do Geirangerfjord drogą 63 –

Chociaż naszym zdaniem każdy fiord ma swój urok i ciężko byłoby nam wskazać, który jest “najpiękniejszy”, to musimy oddać, że zjazd drogą 63 i widoki z góry na Geirangerfjord robią niesamowite wrażenie i zapadły nam głęboko w pamięć. Na samej górze Ørnesvingen (bo tak nazywa się ta droga) jest taras widokowy, z którego można podziwiać fiord do woli.

– Zjazd do Lysebotn i Lysefjord drogą FV500 –

A jeżeli nadal będziecie czuli niedosyt serpentyn i zakrętów, to droga do Lysebotn z widokiem na Lysefjord na pewno Wam to zapewni z nawiązką!

– Atlanterhavsveien – Atlantic Road –

Jeżeli widzieliście zdjęcia wijących się serpentyn dróg i mostów pomiędzy małymi skalistymi wysepkami, to jest spora szansa że to właśnie Atlantic Road. Podobno każdy szanujący się producent samochodów zrobił chociaż jedną sesję zdjęciową lub nakręcił reklamę na tej drodze.

– Góry Dovre, droga między Dombås a Oppdal –

Niby nie ma tam nic specjalnie ciekawego, ale przestrzeń na tym płaskowyżu, która się tworzy po sam horyzont… być może to kwestia kontrastu do pociętej fiordami części Norwegii. A może chęć zobaczenia “mitycznego” piżmowoła, który żyje w tamtych okolicach. W każdym razie my chętnie przejeżdżamy tą drogą. A jak wiecie, to o drogę właśnie chodzi 🙂

– Koło podbiegunowe

Jest to bardziej metafizyczne przeżycie, bo przekroczenie koła podbiegunowego nie wiąże się z żadnym faktycznym doznaniem (nie potykasz się przecież o równoleżnik 😉 Dla nas jest to granica za którą zaczyna się “prawdziwa” północ. Samo miejsce nie jest jakoś specjalnie urokliwe i centrum turystycznerównież, ale jeżeli potraktujecie to w kategoriach metafizycznych właśnie, to warto. W centrum można sobie wbić pieczątkę do przewodnika, potwierdzającą że przekroczyło się koło podbiegunowe.

– Kystriksveien – Coastal Route (droga RV17) –

Jeśli chcesz spędzić więcej czasu w drodze i wydać więcej pieniędzy, to jest to idealne rozwiązanie 😉 Warto zwolnić i poddać się rytmowi przepraw promowych. Widok fiordu od strony wody robi naprawdę niesamowite wrażenie. Zwłaszcza, kiedy co chwilę wpływa się do kolejnego małego portu.

– Lofoty –

Lofoty to cel wyjazdu sam w sobie. Ilość dróg i zakamarków z pięknymi mikro-wioskami, plażami czy górami spokojnie wystarczy na niejeden urlop. Ciągnący się archipelag wysp można nazwać Norwegią w pigułce. Nie ograniczajcie się tylko do głównej drogi, bo to właśnie szwędanie się wąskimi, bocznymi dróżkami da Wam prawdziwy smak (i zapach 😉 Lofotów.

lofoty, góry, norwegia, dorsz sucszony, kawa w krzakach
Suszenie dorszy na Lofotach

– Senja –

Druga największa wyspa Norwegii. Ale mimo tej pozycji jest zupełnie nieoblegana przez turystów, co w naszych kryteriach dodaje jej tylko “punktów do zajebistości” 😉 Droga wzdłuż wybrzeża należy do 18-tu “widokowych dróg” Norwegii i naprawdę znalazła się tam zasłużenie. Dodatkowo jest to raj dla miłośników wszelkich sportów outdorowych. A z naszej perspektywy również dla tych którzy chcą uciec od gwaru bardziej komercyjnych miejsc.

– Okolice Tromsø –

Kiedy pierwszy raz wjeżdżaliśmy do Tromsø drogą E8 wzdłuż Balsfjord wiedzieliśmy że to jest nasze miejsce na ziemi. Gdziekolwiek byś się nie rozejrzał – widok za milion dolarów. Samo miasto jest cudownie położone na małej wyspie, na fiordzie, między górami. I można byłoby skończyć tam swoją wycieczkę, ale chwilę dalej, na kolejnej wyspie (Kvaløya) zaczyna się prawdziwy widokowy spektakl. I mimo że droga nie jest długa, to na pewno nie przejedziecie jej w tempie, które pokazuje Google Maps.

A na samym końcu tej drogi znajduje się miejsce, o którym napiszemy jak już się tam przeprowadzimy. Bo że tam będziemy mieszkać, to jest bardziej niż pewne 😉

Norwegia, fjord, łódka, góry, domki rybackie, kawa w krzakach
<3

Skomentuj