fbpx

Szukanie nowego kampera się przeciąga, a nie ma nic gorszego od ciągłego siedzenia w mieście. Dlatego zdecydowaliśmy się na coś, co już dawno wpadło nam w oko. Namiot dachowy!

samochd, zima, las, ikamper, namiot dachowy, kawa w krzakach

Od dawna chodził nam po głowie właśnie iKamper. To przysłowiowa miłość od pierwszego spojrzenia. W zasadzie od obejrzenia filmu promocyjnego na Kickstarterze, gdzie zbierali fundusze na pierwszą produkcję. Od tego czasu zdążyliśmy obejrzeć go na żywo na targach, jak i przejrzeć ofertę podobnych namiotów. I tylko utwierdziliśmy się w przekonaniu, że to jest właśnie to!

Niemniej kiedy go odbieraliśmy, po otworzeniu pudła, w którym schowany był namiot, oboje zaniemówiliśmy. Mimo, że widzieliśmy go na żywo na targach nie pamiętaliśmy, że jest tak duży. Po zamontowaniu go na samochodzie wrażenie wariactwa jeszcze się pogłębiło. W zasadzie wyglądało to tak, jakbyśmy na osobówce zamontowali lądowisko dla helikopterów. Co tu dużo gadać, oboje zwątpiliśmy w nasz zdrowy rozsądek.

samochód, zima, las, ikamper, namiot dachowy, kawa w krzakach

Pierwsze wrażenia

Jeszcze w nim nie spaliśmy. Namiot “zgarnęliśmy po drodze” jadąc w Tatry, gdzie mieliśmy już wcześniej zarezerwowany nocleg. Niemniej nie mogliśmy się powstrzymać i parę razy go już rozkładaliśmy. Otwarcie skrzyni z namiotem zmienia percepcję.

samochód, mgła, wschód słońca, ikamper, namiot dachowy, kawa w krzakach
mgła na Rusińskim wierchu

Górna pokrywa podnosi się i stanowi jedną ze ścian namiotu. Można się nią osłonić od wiejącego wiatru. Wystarczy odpowiednio zaparkować samochodem ustawiając lewą stronę samochodu od nawietrznej. Następnie otwieramy wewnętrzną klapę, dzięki której powiększa się podłoga namiotu. Po całkowitym rozłożeniu podłoga z prawej strony wystaje sporo poza obrys samochodu. Tutaj zamocowana jest też drabinka po której włazimy do środka. W rezultacie z łatwością wdrapujemy się do przestrzeni, w której spokojnie prześpią się 4 osoby. Na dokładkę warunki będą niczego sobie, bo mamy tam wygodny materac. Wygląda więc na to, że namiot dachowy daje znacznie większy komfort niż jego standardowy odpowiednik. Dodatkowo rozkłada się w 30 sekund i zamyka w 2-3 minuty. Możecie nam wierzyć, że to spory plus. Zwłaszcza jeśli dojeżdżacie gdzieś zmęczeni, a z nieba leje. Rozkładanie namiotu w deszczu nie jest niczym miłym.

samochód, wschód słońca, ikamper, namiot dachowy, kawa w krzakach
wschód słońca na Rusińskim wierchu

Na wypadek chęci pospania w zimniejszych warunkach namiot można docieplić specjalną wewnętrzną powłoką. Ponadto, dla tych którzy chcą zrobić sobie wygodne miejsce do posiedzenia, jest jeszcze dodatkowy namiot – przedsionek. Będziemy go dopinać od strony wejścia do namiotu. Już nie możemy się doczekać aż wszystko przetestujemy gdzieś “w krzakach”.

ikamper, namiot dachowy, kawa w krzakach

Jak się jeździ z namiotem na dachu?

Zaraz po tym jak przestraszyłem się rozmiaru, kolejną myślą było to że zarówno rozmiar, jak i ciężar 75kg będzie utrudniać jazdę. Na szczęście martwiłem się zupełnie niepotrzebnie. W zasadzie do 120 km/ h nie bardzo słychać, że cokolwiek na dachu wieziemy. Jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że wiatr nie nosi samochodu w lewo i prawo. Nie wiem jaka część zasługi przypada wyprofilowaniu boksa, zaś jaka samochodowi. Skoda, którą jeździmy, sama w sobie jest niska, ma szeroki rozstaw kół i dodatkowo jest 4×4. To wszystko na pewno pomaga w stabilnej jeździe z tak dużym boksem na dachu.

góry, tatry, panorama, samochód, ikamper, namiot dachowy, kawa w krzakach
panorama Tatr z Rusińskiego Wierchu

To gdzie się wybieramy w najbliższym czasie?

Pierwsze testy planujemy na Wielkanoc. Biorąc pod uwagę krótką przerwę będzie to na 100% gdzieś w Polsce. Na majówkę wciąż rozważamy dwa kierunki. Pierwszy to Dania, drugi gdzieś na południe Europy. Najważniejszy jest jednak wypad w czerwcu. Płyniemy na Islandię. Tak, tak płyniemy 😉 Z Danii na Islandię płynie się 3 dni. Po drodze planujemy jeszcze zahaczyć o Wyspy Owcze. Namiot czeka więc niezły chrzest bojowy. Na Islandii zawsze wieje i niemal zawsze może być poniżej zera. Poprzednio gdy byliśmy Islandii z normalnym namiotem, tak nas przymroziło do gruntu, że przenieśliśmy się ze spaniem do samochodu. Jak będzie tym razem? Na pewno napiszemy.


źródło: iKamper

3 komentarze

  1. Cześć. Podobnie szukałem kampera na wypad do Chorwacji. Skończyło się zakupem ikampera; -) Rundkę po Cro zaliczam do udanych. Potem jeszcze wypad na Mazury (Wiżajny). Generalnie ikamper daje radę 😎

    • kawawkrzakach Odpowiedz

      Hej. A na jakich kempingach spałeś po drodze i w samej Chorwacji? Możesz coś polecić? My tam jeszcze nie byliśmy 😉

      • W samej Cro od wielu lat odwiedzamy Camp pod Maslinom w Orasaču. W tym roku odwiedziliśmy jeszcze Camp Denka w Lovište (rewelacyjna mieścina na końcu Cro) a po drodze zatrzymaliśmy się nad Jeziorami Plitvickimi na Camping Bear (vis a vis Camp Korana).

Skomentuj