Kampera mamy między innymi po to, aby omijać szerokim łukiem wszelakiego rodzaju hotele. Klimatyzowane powietrze, pozłacane kandelabry i obsługa kelnerska. To jest właśnie to, od czego uciekamy jak najdalej się da. Dlatego z mieszanymi uczuciami jechaliśmy do naszej ostatniej miejscówki. Campingu przy hotelu Panorama. Pierwszy raz zdecydowaliśmy się na postój w czymś takim. Wabikiem była lokalizacja obok Lillienstein. Camping i hotel są tuż u podnóża skalistego wzgórza Lilienstein, na które postanowiliśmy się wdrapać. Jest to skała…
Majówka to kataklizm turystyczny pod każdą szerokością geograficzną… Znalezienie miejsca na kempingu w Szwajcarii Saksońskiej okazało się niemal niewykonalne. Zjechała tak duża ilość turystów, że kampery ustawiały się na każdym skrawku ziemi, wzdłuż płotów otaczających kempingi. Po trzech godzinach krążenia pomiędzy kempingami, nie mając innego wyjścia, skorzystaliśmy z planu awaryjnego. Doczłapanie do najmniejszego kempingu było o tyle trudne, że prowadząca droga biegła częściowo po stromej skarpie. Dodatkowo miała kilka przewężeń. Nasz „ulubiony” odcinek miał ~650m i…
PLUSY lokalizacja bezpośrednio nad jezioremwidok na Zamek Czochainfrastruktura jest skromna, ale jest czysto [można? można! brawa dla właścicieli]miejsca zarówno dla kamperów i dla namiotów MINUSY 300 metrów drogi dojazdowej z asfaltu, które przypomniały nam dlaczego nieśmiało marzymy o kamperze z podniesionym zawieszeniem i napędem 4×4 [podobno droga ma być zrobiona w tym roku] Camping „Przystań Żeglarska Izery”
Błądzenie paluchem po mapie, to obowiązkowa zabawa w czasie każdej wyprawy. Tym razem jedziemy do Szwajcarii Saksońskiej i w pobliżu naszej drogi wypatrzyliśmy Zamek Czocha. Takiej okazji po prostu nie mogliśmy przegapić. Zmiana planów nastąpiła w ciągu 30 sekund 😉 Zamek znamy oczywiście z książek i filmów, ale nigdy go nie widzieliśmy „na żywo“. Pierwsze spojrzenie budziło lekki niepokój. Po zachodzie słońca budowla wygląda tak, że zapewne nawet Drakula omijałby to miejsce na lekko ugiętych kolanach. zamke…
Takie miejsca lubimy. Nie dość, że widok powala, to jeszcze po zerknięciu przez ramię mamy kolejny widok. Zazwyczaj tak jest na szczycie góry 😉 Na Cisówkę, za pierwszym razem, weszliśmy idąc z kempingu “Polana Sosny” w Niedzicy. Pieniny Spiskie nie należą do wysokich gór. Przy porównaniu, z pobliskimi Tatrami przypominają bardziej pagórki. Dlatego do tej pory nie traktowaliśmy tych okolic zbyt poważnie. Był to nasz błąd 😉 Podejście na ten mały szczyt [777 m n.p.m.] jest…
Co prawda udało nam się, w śnieżycy, wdrapać na Przełęcz nad Łapszanką, ale nie udało nam się tam zaparkować. Przyczyna okazała się dość prozaiczna i do przewidzenia, padający śnieg. Cały poranek wyglądał jakby żywcem wyjęty ze skandynawskiej sagi o śnieżycy i jej bracie, marznącym deszczu. Im wyżej, w kierunku przełęczy jechaliśmy, tym śniegu było więcej. Na samej górze było go już po kostki. Skutecznie uniemożliwił nam zaparkowanie. Nie byliśmy wstanie wgramolić się na pole Pana Mirka…
Przełęcz nad Łapszanką, a konkretnie pole Pana Mirka, wjechało na czoło naszej listy ulubionych miejscówek PLUSY widoki, widoki, widoki. Tatry z tej perspektywy są powalające. Naszym zdaniem z takiego dystansu wyglądają znacznie lepiej niż z Zakopanego, czy Kościeliskacisza i spokój. Łapszanka to mała wieś, gdzie turyści pojawiają się przy małej kapliczce. Jest ich jednak bardzo mało w porównaniu z tym co dzieje się w Zakopanem.u Pana Mirka można zatankować wodę. Jeśli zamiast pola wybierzecie ogrodzoną zagrodę…
Bezwzględnie i zawsze, gdziekolwiek byśmy nie pojechali, po powrocie w Tatry mamy to samo odczucie. To właśnie jest nasze miejsce na ziemi. pole Pana Mirka i widok na Tatry Tym razem jesteśmy tu z naszym czworonogiem. To wyklucza wędrówki po górach, bo psy nie mogą wchodzić parku narodowego. Postanowiliśmy więc stanąć nieco dalej i poszukać widoku na panoramę Tatr. Udało nam się znaleźć miejscówkę! To Przełęcz nad Łapszanką. Pole Pana Mirka ma najlepszy widok na świecie!!!…
Wypad do Nowej Zelandii jest bezstresowy, bo lecimy do cywilizowanego kraju. Niemniej na parę rzeczy warto zwrócić uwagę. #1 jazda po drogach Nowej Zelandii 😉 Po pierwsze kierownica jest po drugiej stronie. Aby ograniczyć ilość komplikacji wybraliśmy opcję z automatyczną skrzynią biegów. Dzięki temu uniknęliśmy jednoczesnej jazdy po “złej stronie” i zmieniania biegów “niewłaściwą” ręką. Bardzo nam to pomogło. Niespodziewanym zaskoczeniem było zaś to, że przełączniki kierunkowskazów i wycieraczek, też zamieniły się miejscami. W rezultacie za…
Lista powstawała dość długo. Coś do niej wchodziło, coś wypadało. Jako, że ostatnio jest dość stała, możemy ją pokazać jako nasz żelazny zestaw, bez którego się nie ruszamy. Po pierwsze koc Koniecznie z prawdziwej wełny (ten na zdjęciu od Wełenko). Przydaje się o każdej porze roku. Rześki poranek z kawą i kocem to jest to. Czasem przydaje się jeszcze bardziej. Na Islandii chronił nas od wrześniowych przymrozków. Była to nasza najcieplejsza warstwa podłogi w namiocie. Możecie…