czyli dobrą stroną bycia chorym jest odrobina czasu aby zaktualizować bloga 😉 Poniżej parę fotek z ostatniego wypadu do naszej odludnej [poza sezonem] miejscówki, czyli Bindugi-Drapacz. Mieliśmy okazję podziwiać marsz burzy wkoło jeziora i trochę zmoknąć w czasie obrony grilla. No ale przecież o to dokładnie chodzi w tym całym kamperowaniu 😉
PLUSY camping z rewelacyjnym zapleczem sanitarno-kuchennym, w tym WC chemiczne dla kamperów i przyczep. Naprawdę wszystko dopięte na ostatni guzik i zadbane, co się chwali zwłaszcza w kontekście innych campingów w Polsce.teren jest monitorowany i zamknięty, więc jest bezpiecznieoprócz miejsca na kampery, przyczepy i namioty, można zanocować w namiocie wojskowymna terenie campingu znajduje się restauracja (serwuje pyyyyszne pierogi!), sala z kominkiem oraz wszelkie możliwe siedziska wspomagające relaks – pufy, hamaki, leżaki etc.może to być miejsce wypadowe…
To koniecznie zobaczcie ten film ?. żródło: profil FB: prince ea Przy okazji można obejrzeć Islandię, bo tam był nagrywany.
Właśnie zarezerwowaliśmy bilety na połowę września w linii WOW na Islandię. Czujemy, że to pierwsze ale nie ostatnie WOW, które nas tam czeka 😉 Najważniejsza spodziewana atrakcja, to oczywiście zorza. Lecimy tam w porze sztormów i dzikich wiatrów właśnie dlatego, że będzie już spora szansa na aktywność tego obłędnego zjawiska. Niemniej pociągające jest sama Islandia. Zobaczcie zresztą sami 😉 źródło zdjęcia: www.bemytravelmuse.com źródło zdjęcia: www.bemytravelmuse.com Jeszcze siedzimy nad mapami ale już na 100% wiemy, że chcemy zobaczyć zarówno ring,…
Powoli zbieramy sprzęt na “najgrubszą” wyprawę w tym roku. Kalkulacje mówią, że nie opłaca się na nią zabierać kampera. Dotarcie tam, naszą mobilną chatką, to minimum 4 dni i tylko jeden dzień spędzilibyśmy na kołach, zaś 3 na promie. Miałoby to sens dopiero przy miesięcznej wyprawie, na którą w tym roku nie mamy czasu. Podjęliśmy więc wyzwanie i śmigamy, z niemal wszystkim co będzie nam potrzebne, samolotem. Na miejscu wypożyczamy samochód z napędem na 4 koła. Ta…
pamiętacie ze szkoły zajęcia wyrównawcze dla tych, którzy delikatnie mówiąc, nie radzili sobie najlepiej z danym przedmiotem? Ja właśnie uczestniczyłem w nich kolejny raz w życiu 😉 Tym razem zrobiłem to całkowicie dobrowolnie, zaś przedmiotem było drewno i wszystko co z nim jest związane. Jeśli mieszkacie w mieście ale czujecie dziwną radość na widok toporka i pieńka. Jeśli czując zapach ogniska od razu rozmyślacie co by tu zrobić aby się przysiąść do ludzi przy ogniu, to…
Wielkanoc na stoku za nami. Doszliśmy do wniosku, że kaski to doskonały nośnik na pisankowe wzorki. Postanowiliśmy, że następnym razem udekorujemy nasze kolorowymi kropkami i zygzakami. Nie ma więc wyjścia – aby to zrealizować trzeba kolejne święta też spędzić w górach 😉 Poniżej kilka fotek zrobionych obiektywem, który ma tylko nieco mniej lat niż ja i którego dostałem od taty. To w 100% manualny radziecki Helios 44M-4, którego mój ojciec wpinał do Zenitha. Nie ma to jak…
Dziś trochę o jednej z moich największych inspiracji fotograficznych. Zdarza się, że w ogóle nie pokazuję części swoich fot bo mam alergię na pocztówkowe widoczki. Chodzi o te zdjęcia, które mają przesycone barwy zachodzącego słońca albo równie kiczowatą scenkę z kaczką. Tak! Każdemu fotografowi zdarza się “ustrzelić” taką fotę, co przecież nie oznacza, że musi ją pokazywać. Prawda? 😉 Dziś o facecie, który robi zdjęcia będące po drugiej stronie skali. Vincent Munier w bardzo minimalistyczny sposób…
Mam swój prywatny klucz doboru rzeczy, które zwiedzam gdziekolwiek jadę. Ignoruję przewodniki i w pierwszej kolejności zwiedzam wszystko to, co znajduje się na liście dziedzictwa UNESCO. Jak na razie nigdy się nie zawiodłem. Dlatego właśnie w głowie mi się nie mieści jak to jest możliwe, że będąca na tej liście Puszcza Białowieska może być traktowana jak zwyczajna plantacja drewna. Poniżej kilka faktów, które mam nadzieję przekonają Was aby podpisać petycję o wstrzymanie niszczenia naszego skarbu narodowego,…
Wilk to zwierzak, o którego spotkaniu na żywo marzę od bardzo dawna. ZOO wyjątkowo odpycha mnie swą koncepcją uciechy jednych stworzeń kosztem drugich, więc na razie pozostają filmy i książki. Właśnie niesamowitą książkę Adama Wajraka gorąco Wam polecam. Książka to nie tylko zapis osobistych doświadczeń reportera. To również zmierzenie się z tematem demonicznej legendy zwierzęcia, które jest kuzynem naszych potulnych psiaków domowych. Dowiecie się dlaczego wilków boją się mieszczuchy, zaś ludzie mieszkający blisko nich już nie bardzo.…