ile kosztuje święty spokój?

Z jednej strony mamy w głowie „kombinację norweską”, czyli pomysł na wyprowadzkę na daleką północ. Z drugiej raz po raz słyszymy o historiach ludzi, którzy przecenili swoje możliwości życia na wsi. Lista potencjalnych katastrof, którymi nas straszono jest spora: śnieg na drogach, myszy w piwnicy, krowa sąsiadów, ciemno zimą [wtedy jest zorza o!yeah!] to tylko niektóre z nich.

święty spokój kosztuje

Niemniej czujemy, że nam mieszczuchom wcale nie musi być łatwo. Dlatego z przyjemnością poczytaliśmy „Cisza i spokój” Natalii Sosin-Krosnowskiej. To cykl reportaży o osobach, które podobną zmiane życiową dokonały. Nie będziemy Wam zabierać przyjemności czytania i nie zdradzimy historii. Niemniej po lekturze mamy dwie refleksje.

Pierwsza jest taka, że święty spokój bardzo dużo kosztuje.

Poza finansową stroną kupna nieruchomości, ukrytym kosztem jest kosmiczna ilość pracy jaką trzeba non-stop wykonywać wkoło, aby wybrane miejsce mógło „pracować” w turystyce.

Po drugie warto przemyśleć co motywuje plan wyjazdu.

Czy chcemy gdzieś pojechać, czy też chcemy skądś wyjechać albo wręcz uciec. Na pierwszy rzut oka obie sytuacje wydają się być takie same. W końcu w obu przypadkach zmieniamy nasze miejsce na ziemi. Niemniej jeśli motywatorem jest chęć ucieczki, to warto się zastanowić czy uciekając faktycznie zlikwidujemy przyczynę, bo jeśli jest nią nasza głowa …to (najprawdopodobniej) pojedzie ona razem z nami. Wtedy najpewniej problemy pojawią się i w nowym miejscu.

Przyznaje, że powyższe rozważania przypominają odrobinę rozmowy coachingowe, na które oboje z Olą mamy alergie. Niemniej temat jest dla nas na tyle ważny, że postanowiliśmy trochę nad tym wspólnie podumać. Po dłuższej dyskusji doszliśmy do wniosku, że wydaje nam się, iż nas dotyczy jednak przypadek pierwszy. Po prostu chcemy zmienić nasze życie, bo wydaje nam się że tam będzie nam lepiej. Oboje lubimy to czym zajmujemy się na codzień (nie zmienia tego fakt, że Ola ma ostatnio do czynienia z grubymi firmowymi absurdami i zamierza w związku z tym zrobić sporą zmianę zawodową). Oboje lubimy miejsce gdzie mieszkamy. Oboje mamy sprawdzony sposób na reset – wyjazdy kamperem. Oboje mamy tu rodziny i znajomych. My chcemy wyjechać pomimo to. Po prostu czujemy że tak chcemy.

Czy zamierzacie zrobić coś tak szalonego jak my, czy też nie, książkę Wam serdecznie polecamy. Opowieści o ludziach, bez względu na rezultaty ich działań, są niezwykle wciągające. My dodatkowo przemyśleliśmy wszystko raz jeszcze i utwierdziliśmy się w naszym postanowieniu. Święty spokój kosztuje i to dużo. Nam się jednak wydaje, że warto.

 

 

Facebook
Instagram