Dokąd nie dojechaliśmy?

Na blogu opisujemy miejsca, do których dotarliśmy. To czego do tej pory nie było, to miejsca do których kamperem nie dojechaliśmy…

 

Wbrew pozorom powyższe zdanie wcale nie jest bez sensu. Chodzi bowiem o sposób w jaki wyszukujemy potencjalne miejscówki.

Po pierwsze gdziekolwiek jedziemy, w związku ze sprawami rodzinnymi lub zawodowymi, szukamy czegokolwiek interesującego w danej okolicy. Takim przykładem są „polskie Malediwy”, które odnalazłem w czasie ostatniego wyjazdu w okolice Konina.

Jeziorko o kosmicznie lazurowym kolorze jest tak naprawdę odpadem przemysłowym. Powstaje dlatego, że popiół i żużel, które wyprowadzane są z pobliskich elektrowni za pomocą wody, wytrącają z siebie różne minerały. To one odpowiadają za charakterystyczny kolor.

Niestety PH wody osiąga poziom bliski wybielacza do tkanin, więc do jeziorka nie można nawet się zbliżać. Wypad nad nie kamperem nie wchodzi więc w rachubę. Pozostał nam więc rekonesans z powietrza. Jak widać dno jest całkowicie martwe, ale wkoło rośnie intensywne zielsko i wzdłuż brzegu „tupczą” jakieś stworzenia. Foty nam się tak bardzo podobają, że postanowiliśmy, iż raz po raz, również takie dziwne miejsca będziemy tu wrzucać.

Drugim sposobem typowania miejscówek jest Google Maps. Wtedy gdy normalni ludzie oglądają w telewizji serial, my „przeczesujemy“ Polskę za pomocą internetowych map. Takie poszukiwania odbywają się pod konkretne kryteria. Może to być np. „jeziorko w okolicach Warszawy”. Tak znaleźliśmy Agrokemping Tartak, o którym możecie poczytać tu. Niestety czasem nie znajdujemy nic. Wielokrotnie robiliśmy googlowy rekonesans nad Bugiem. Bardzo podoba nam się ta rzeka, ale niestety o ile w górze rzeki jest mnóstwo fajnych miejsc, o tyle im bliżej Warszawy tym gorzej. Oczywiście na siłę da się coś znaleźć, ale kryterium fajności nie spełnia już nic. Jakie są więc nasze kryteria fajności? Oto one:

  • widok
  • woda
  • dużo zielonego [krzaki, las, cokolwiek]
  • daleko od ludzi
  • najlepiej z dostępem do prądu i bieżącej wody

Z powyższych powodów Bug pozostaje od dwóch lat naszą „niedojechaną rzeką”. Z doświadczenia wiemy, że największą trafnością wykazują się pola namiotowe. Ktoś, coś? Pomożecie nam z wyszukaniem miejscówki nad Bugiem?

Propozycje podsyłajcie na nasz profil fb