Przyznajemy się…

Jest tego sporo, więc hurtem przyznajemy się do wszystkiego w jednym wpisie.

Po pierwsze nasza ostatnia kamperowa wyprawa do Norwegii, była podróżą poślubną! Tak! Zrobiliśmy to!
Nigdy nic o sobie na blogu nie piszemy, ale z tej okazji postanowiliśmy zrobić wyjątek i się Wam pochwalić 😉


Dostaliśmy nawet od przyjaciół nasze własne kubki kamperowe w prezencie ślubnym 😉

Po drugie…. cichaczem, bez wzmianki na blogu, odbyliśmy do Norwegii kolejną wyprawę. Tym razem zrobiliśmy to w kombinacji: samolot + wypożyczony samochód. Wyprawa odbyła się w bardzo konkretnym celu: szukamy miejsca na bazę turystyczną. Nasz ostatni [i chyba najbardziej szalony] pomysł, to koncept na usługi turystyczne w północnej Norwegii.

Jakie usługi? Nie możemy jeszcze zdradzić [nie, wbrew focie powyżej, nie będzie to surfing ;]


Dlaczego na północy Norwegii? Bo jest tam najpiekniej na świecie, bo jest dużo śniegu zimą, bo jest zorza, bo jest mało ludzi. Bo mało kto chce tam mieszkać a turystów przybywa. To główne, choć nie jedyne powody.

Na razie, w czasie ostatniego wypadu, doprecyzowaliśmy miejsce. Padło na okolice Tromsø. Takie są plany a jak będzie pokaże czas.

Już planujemy kolejne wyjazdy, w czasie których będziemy odwiedzać potencjalne miejscówki. Całość poszukiwań chcemy zamknąć w okresie ~2lat.

 

A teraz ciekawostka. W tym roku lato, w północnej Skandynawii, jest jednym z najgorętszych w historii . Zaś nasze oba wypady trafiły dokładnie w dwa załamania pogody.


W czasie podróży poślubnej [maj/ czerwiec] temperatura odczuwalna spadła poniżej zera. Padał deszcz ze śniegiem oraz grad.
W czasie, gdy szukaliśmy miejsca na naszą bazę, temperatura też spadła.  Z ponad 30*C zrobiło się 11-13*C i niemal non-stop lało. Słońce wyszło w zasadzie ostatniego dnia.
Wcale nam to nie przeszkadza i bynajmniej nie zamierzamy rezygnować z pomysłu.

Tradycyjnie, jak co roku, niewiele pojeździliśmy kamperem w czasie wakacji. Tak się jakoś składa, że w tym terminie nie mamy nigdy czasu. Niemniej niebawem wskakujemy do kampera i śmigamy. Marzą nam się Tatry jesienią i Biebrza w czasie odlotów ptaków. Może uda się też wyskoczyć gdzieś bliżej. Zobaczymy.