Jak zmachać się jak norka i [prawie] zdechnąć psa?

Ekipę #expeditionhappiness znamy i śledzimy od dawna. Tym bardziej ucieszyło nas, gdy zobaczyliśmy na Netflixie dokument o ich wyprawie przez Amerykę pt. „Expedition happiness”.

Wszystko zaczyna się od zamiany wielgachnego, szkolnego autobusu na przytulnego kampera.

fotografia: profil fb „expedition happines”

Para Niemców wszystko robi sama, bez spiny i pośpiechu. Odbywa się to zgodnie z głównym założeniem – wyprowadzka z miasta i nieśpieszne robienie tylko rzeczy, które dadzą dwójce młodych podróżników szczęście.

fotografia: profil fb „expedition happines”

Trasa przez Kanadę odbywa się mniej więcej w tym stylu. Pierwsza komplikacja pojawia się w związku z wizami. Dostają bowiem, określony termin na zwiedzenie Alaski. Kolejne ograniczenie czasowe pojawia się na wjeździe do pozostałych stanów USA. Rezultat? Zupełnie niezauważalnie z trybu „leniwie”, para przechodzi w gonitwę z czasem. Pierwszy tempa nie wytrzymuje ich pies, który w końcu się poważnie rozchorowuje. Sami kamperowicze, w tym momencie, również przyznają że mają wszystkiego dość. Zamiast szczęścia pojawiło się zmęczenie.

fotografia: profil fb „expedition happines”

Nie będziemy streszczać całego filmu. Zobaczcie go sami.
Piszemy o tym, bo wbrew pozorom łatwo wpaść w taką pułapkę. Wpadli w nią również nasi rodzice. Zamiast podążać nieśpiesznie zaplanowaną trasą…zrobili sobie z nią wyścig. Wygrali go nawet! Plan zrealizowany został wcześniej. Niemniej od tego momentu jakoś nie palą się do kolejnej podróży kamperem…

Jak nie wpaść w kłopoty? Mamy na to kilka założeń, których używamy przy każdorazowej wyprawie:
– planuj max 3-4h dziennie jazdy wg Google Maps. Kamperem i tak wyjdzie więcej. Zwłaszcza gdy wśród załogi jest nawiedzony fotograf, który co chwila zatrzymuje podróż na „fotę życia” 😉
– co kilka dni planuj 1-2 dni przerwy
– na trasie wyznacz to co koniecznie chcecie zobaczyć, oraz to co w pierwszej kolejności odpuścicie, w momencie gdy z jakichkolwiek powodów zacznie brakować czasu.

Namiot i osobówka. Tak zwiedzaliśmy Islandię aby „zdążyć” zobaczyć całą zaplanowaną trasę 😉

A co zrobić, gdy macie tak duże plany, jest tyle rzeczy do zobaczenia, że nie ma opcji aby się zmieścić w czasie? …zapakuj rodzinę do osobówki i śpij w hotelach, motelach albo schroniskach. Albo tak jak nam się często zdarza w samochodzie lub namiocie. Zwykłym samochodem osobowym na pewno zrobisz to szybciej …i bardziej komfortowo (chodzi o komfort jazdy).
Według nas kamper ma sens tylko wtedy, gdy dajecie sobie przyzwolenie na to aby zmieniać plany. Dla nas wybór: zostajemy nad jeziorem tylko dlatego, że nam się podoba, jest całkiem naturalny. Nawet jeśli odbędzie się to kosztem zobaczenia jakiegoś zabytku, czy też innego miejsca które było w planie.

Jezioro Klingsundet -najdłuższe miejsce postoju kamperem w jednym miejscu. 7 dni czekaliśmy na zorzę 😉
Facebook
Instagram